Ziemia dziewicza

Jako pas szmaragdowy między dwa błękity 

Morza i nieb na brzegu ujęty miłośnie, 

Stał ogród wiosennymi wezbrany rozkwity. 

 

Bogaty jak pierś morza, które w księżyc rośnie, 

Piękny, jako są jeno rzeczy, których nie ma, 

Śpiewał wonią i szumem o cudzie i wiośnie. 

 

Fontanny traw rodziła gleba czarnoziema, 

Wśród których czarodziejskie, miodowe konicze 

Wróżyły jeno szczęście listkami czterema. 

 

Róże tam kwitły pełne jak pieśni słowicze, 

Lilie słodkie jak miłość, fiołki jak uśmiechy, 

Konwalie jak nadzieje nigdy niezwodnicze. 

 

Źródła tryskały nieba błękitnymi echy, 

Odbijając w swej głębi wolne jak śpiew loty 

Ptaków, które w powietrzu szaleją z uciechy. 

 

Ranki były rozkoszne tam jako pieszczoty, 

Zmierzchy ciche i ufne jako obietnice, 

Co wróżą wschód zachodom, kwiatom owoc złoty. 

 

Nocą księżyc całował w wodzie swoje lice, 

A gwiazdy zaręczały się z perłami rosy, 

Łowiąc w wodach swe siostry, gwiazdy-topielice. 

 

I znów ranek rozplatał swe słoneczne włosy, 

Niósł ziemi pozdrowienie w drżącym światła pyle, 

Budząc w gniazdach i liściach drzew dziękczynne głosy. 

 

Jak do ust usta, lgnęły do kwiatów motyle, 

Z serc ziół spowiedzie miodne wypijały pszczoły 

I mdlały w słońcu drzewa w rozkosznej bezsile. 

 

I niewinny, pogodny, szczęsny i wesoły 

Kwitł ogród i chwaliło życia cud od wieka 

Młode, wolne stworzenie i święte żywioły. 

 

Aż oto, jak cień chmury płynącej z daleka, 

W tę zgodę rozśpiewaną i spokój szczęśliwy 

Padł rozdźwięk, gdy zbłąkany krok przywiódł człowieka. 

 

Na kwiaty padł bladością jakby dreszcz lękliwy, 

Bo się z piersi człowieka wydarło westchnienie, 

A z oczu łza i źródeł zmąciła blask żywy. 

 

I nagle śpiewne ptaki zapadły w milczenie 

I schyliły się głowy jaskrów i stokrótek, 

Jakby im zaciążyło nagle nieb sklepienie. 

 

Gniotąc człowiecze serce, przygniótł wszystko smutek 

I nagle słońce czoło przysłoniło chmurą, 

Uczuwszy się jak w obcym gdzieś domu podrzutek, 

 

I w krąg stało się zimno, niemo i ponuro, 

I pierwszy ból, z ust ludzkich wyrwawszy się skargą, 

Zawiał zimnym przymrozkiem nad szczęsną naturą. 

 

I poznał człowiek z lękiem, że ból, który żarł go, 

Nieuleczalny wiecznie jest i jest z nim wszędzie. 

I płacząc jął się modlić morzu drżącą wargą: 

 

O spokój wyzwolenia po męce w obłędzie... 

A morze, wysłuchawszy go, wzięło w głąb fali 

I w dal trupa powiozły piany jak łabędzie. 

 

I nagle, jakby wiosna powróciła z dali, 

Odżyły lilie, fiołki, konwalie i róże 

Radością , w której tysiąc tęcz cudem się pali. 

 

I zaśpiewały źródła i ptaki w lazurze, 

I pszczoły, jako ziarna z rąk siewcy lecące, 

Jęły knuć słodkie spiski w kwiatów barwnej chmurze. 

 

I motyle jak śliczne kwiaty latające 

Zaroiły się wirem ponad ziemią żyzną, 

I radość życia święte poślubiła słońce. 

 

Człowiek jest raną życia, śmierć zgojoną blizną. 

Staff, Leopold

A gdy ujrzymy się znowu
Adoracja
Ani jednej
Arkana
Ars poetica
Ave aurora
Ballada pierwsza
Bieguny
Bliskość daleka
Bogowie Zmarli
Bonaccia
Brona
Bunt jesienny
Capri
Chciałem już zamknąć dzień ...
Chleb
Cienie
Ciężar
Curriculum vitae
Czar
Czarna godzina
Czas
Czucie niewinne
Czytelnicy
Dalekaś mi...
Deszcz jesienny
Do muzy
Dobranoc
Droga
Dzieciństwo
Dziwaczny tum
Echo
Epitafium
Gdy czytać będziesz
Gdy w twoich ustach...
Gdzie się podziała
Gęsiarka
Gnój
Harmonia
Hora tańcząca
Idziemy
Ja kocham Ciebie
Jak wiersze czytać
Kartoflisko
Kiedy spotykam cię w lesie ...
Kochać i tracić...
Kochanka
Kogut
Kołodziej
Korona
Kowal
Kto jest ten dziwny niezna ...
Kto miłość zna?
La Rochefoucauld
List
List z jesieni
Los
Mali ludzie
Marek Aureliusz mówi
Matka
Melancholia
Melodie zmierzchów
Miłość
Miłość dążąca
Młodość
Modlitwa
Most
Na ruinie
Nad brzegiem
Niebo w nocy
Niedziela
Nokturn
O miłości wroga
O radosnej ojczyźnie
O zmierzchu
Oczy me pełne
Odtrącony od życia...
Odys
Ogród przedziwny
Ojczyzno nasza
On
Ostatni z mego pokolenia.. ...
Pamięć dzieciństwa
Pani z Milo
Patrz na te chmury...
Patrzyli z oczu...
Pęta
Pierwsza przechadzka
Pies w słońcu
Piosenko moja
Po latach
Pocałunek
Podwaliny
Poezja modlitewna
Pójdziemy razem...
Pokój wsi
Pokusa
Polsko, nie jesteś ty już ...
Północ
Praca
Przebudzenie
Przedśpiew
Przychodzi do mnie nocą
Przygnębienie
Przyjście
Rób coś
Rozkaz
Rzeczywistość
Rzęsa
Sen nieurodzony
Smutek twórcy
Sonet szalony
Straszna noc
Strofa
Szara, spękana ziemia
Tajemnica chleba i wina
Tak. Bóg opuścił ziemię ...
Tęsknota
Trącam o ciebie, struno... ...
Twe złote włosy
Upiór
W moim sercu...
W ogrodzie leżę...
W przededniu
W ruinach świątyni
Wiatr koczowniczy
Wichr szalał w nocy...
Widok ze wzgórza
Więc można kochać...
Wieczór
Wigilia w lesie
Willa Samotna
Wir
Wizyta
Wolność
Wół
Wróbel
Wysokie drzewa
Wyszedłem szukać...
Zabite drzewo
Zachód jesienny
Zapomniane słowa
Ziemia dziewicza
Zła chwila
Zmierzch
Znad ciemnej rzeki...
Zniszczenie pomnika Chopin ...
Żuraw
Zwózka