Po zielonym ogrodzie, po pluszowych ścieżkach 

Chodzą jasne kobiety niezgrabne, jak gruszki, 

Mówią bajki o wróżce, która w sadzie mieszka, 

I gładzą wąską ręką, napęczniałe brzuszki. 

 

Wiatr zaprasza nasturcje w aksamitny kołys. 

Po rowerach rosną kwiatki bratki, niezabudki, 

Jutro będzie stu malców wesołych i gołych 

Ciągnęło ociężałe, mlekiem słodkie sutki. 

 

Kiedy słońce w arteriach przelewa się żmudnie, 

Ciała kobiet są słodkie jak dojrzałe dynie. 

Po zielonym ogrodzie w słoneczne południe 

Chadzają chrystusowe białe gospodynie.