Napłynęła na mnie fala miłosna, 

jak powódź, co lody znosi. 

Ty nie jesteś już taka młoda, ale jak wiosna, 

i kto ciebie o to prosił? 

 

Może moje serce prosiło na klęczkach 

w rozmaitych rozpaczach i klęskach, 

całując z rozpaczą na spółkę 

ciebie - jaskółkę? 

 

A może te jaskółki w niebie, 

podobne do ciebie, 

latały, kwiliły i wylatały, 

żebym był radosny i śmiały?