List z więzienia

Córeczko miła, ja z więzienia 

do ciebie piszę list. 

Ponuro wieczór w noc się zmienia, 

od dworca slychać świst, 

 

za oknem szare szmatki nieba 

w żelaznej ramce krat 

i wróble dziobią kruszki chleba, 

nim dalej fruną w świat. 

 

To nic, córeczko, nic, że ciężko 

za ciosem spada cios: 

ja jestem z tych, co zimne męstwo 

ciskają w twardy los. 

 

Ty nie wiesz, że tu czas upływa 

jak krew z otwartych żył... 

Bądź zdrowa, miła, bądź szczęśliwa, 

mnie musi starczyć sił, 

 

bo dziś Pielgrzymów jam rówieśnik, 

Wygnańców depcze ślad 

i muszę donieść ciężar pieśni 

na tamten brzeg mych lat.