Noc, człowiekowi na pokój stworzona,

Już swoje wronę pędzi na świat klacze,

Ale to pomoc darmo pożyczona,

Gdzie umysł smętny i serce żebracze.

 

Mnie dzień, mnie i noc trapi ubrudzona;

Tak mnie jej cienie toczą żywe płacze,

Jako twarz Zorze ślicznie zarudzona,

Choć ta wraz ze mną rosą swoją płacze:

 

Pomni snadź, co dla Cefala cierpiała,

Świadoma dobrze troskliwej miłości,

Stąd i na mój ból patrzy miłosiernie.

 

Zorzo, chcesz-li mi pomóc żalu wiernie,

Zbądź tej różanej swojej rumianości,

A oblecz bladą farbę mego ciała.