Ręko smagła otwórz okno dnia z podwórka utocz 

i nalało się jak w dzbanek soku godzina zimnych

oddech gęstwin równomierny deszczu tupot 

przyspiew rynny 

 

to jest w kuchni dom na pradze niedaleko remiz 

tramwajami co za ozarwień ulice się dławią 

a zły odblask bije zorzą po kamieniach 

i doszoz i doazcz i doazoz i doszcz i deszcz 

 

oczy patrzcie senna topiflł szyby w siwym dreszczu 

tęczy szabla kropel magia chmur ciężkie delfiny 

upadają na twarz ziemi cieniem wieszczym 

srebrnym hymnem 

srebrnym hymnom doszcz i daszoz i doszcz i deszcz